Kapitanowie Boki: XVIII-wieczna potęga morska Perastu
History

Kapitanowie Boki: XVIII-wieczna potęga morska Perastu

Zatoka, która wychowała admirałów, nie tylko rybaków

Kiedy pierwszy raz stanąłem na nabrzeżu Perastu i zacząłem liczyć fasady pałaców wzdłuż może 500 metrów wybrzeża, zgubiłem rachubę gdzieś po kilkunastu. To niezwykłe jak na wieś, w której dziś mieszka kilkuset ludzi. Nie zawsze było tu tak spokojnie. W XVIII wieku Perast był, według niektórych szacunków, domem dla około 100 kapitanów statków i blisko 400 zarejestrowanych jednostek, mając zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. Jak na swoją wielkość, mógł wydać więcej kapitanów i armatorów niż niemal jakikolwiek inny port na Adriatyku. Ten fakt nie widnieje na pocztówce, ale wyjaśnia każdy kamień budynków, na które patrzysz.

Wspominam o tym, bo łatwo przemierzać Zatokę Kotorską, traktując ją wyłącznie jako scenerię: rię wyrzeźbioną przez zatopioną dolinę rzeczną, otoczoną górami, dobrą na zdjęcie z łodzi. I taka rzeczywiście jest. Ale pałace w Peraście i Dobrocie nie zostały wzniesione przez szlachtę żyjącą z odziedziczonej ziemi. Zbudowano je za pieniądze z żeglugi, ubezpieczeń morskich i marynarskich pensji zarabianych od Wenecji po Bałtyk. Zrozumienie tego zmienia sposób, w jaki odczytuje się tę architekturę, i warto poświęcić na to dodatkowe dziesięć minut podczas każdego spaceru przez te miejscowości.

Szkolenie aż po Petersburg

Szczegół, który zaskoczył mnie najbardziej podczas zgłębiania tego tematu, to jak daleko niektórzy kapitanowie podróżowali, by wyuczyć się zawodu. Perast prowadził własną szkołę morską już na początku XVIII wieku, jedną z najwcześniejszych w tej części Adriatyku, ucząc nawigacji, kartografii i budowy statków chłopców, którzy inaczej trafiliby prosto na pokład jako marynarze pokładowi. Niektórzy absolwenci nie poprzestawali na lokalnych szlakach handlowych.

Najlepiej udokumentowanym przypadkiem jest Matija Zmajević, urodzony w Peraście, który wyjechał do Rosji i wstąpił do marynarki, którą Piotr Wielki budował niemal od zera. Zmajević doszedł do stopnia admirała i ostatecznie dowodził rosyjską flotą bałtycką - zaskakująca droga dla kogoś z adriatyckiej miejscowości liczącej kilka tysięcy mieszkańców. Nie był jedynym żeglarzem z Boki, który służył obcej koronie, ale jego kariera jest najlepiej udokumentowana, a Perast do dziś uznaje go za swojego.

Ten związek z Petersburgiem to nie przypadkowa anegdota. Przez większość tego okresu Wenecja kontrolowała Zatokę Kotorską, a żeglarze z Boki obsadzali i dowodzili weneckimi statkami na całym Morzu Śródziemnym. Ale schyłek morskiej potęgi Wenecji w XVIII wieku skłonił ambitnych kapitanów do szukania zleceń gdzie indziej, a nowa rosyjska marynarka, łaknąca doświadczonych marynarzy z Adriatyku, była oczywistym kierunkiem. Część pałaców, które widzisz w Peraście i Dobrocie, sfinansowano przynajmniej po części z karier niemających nic wspólnego z samą zatoką.

Pałace zbudowane przez kapitanów

Spacerując po nabrzeżu Perastu, mijasz około szesnastu barokowych pałaców stłoczonych na niewielkim odcinku wybrzeża, w większości pochodzących z okresu od końca XVII do połowy XVIII wieku. Pałac Bujović, dziś częściowo muzeum, to ten, przy którym zatrzymuje się większość zwiedzających, z kamiennymi balkonami i rzeźbionym herbem.

Dalej, domy rodzin Visković, Smekja i Zmajević (tak, ta sama rodzina Zmajević) pokazują ten sam schemat: solidny parter zbudowany do składowania towarów i sprzętu, ozdobne piano nobile piętro wyżej, gdzie rodzina mieszkała i przyjmowała gości, oraz kamieniarkę na tyle mocną, że trzęsienie ziemi z 1979 roku popękało wiele z niej, nie burząc jej całkowicie. Odbudowa po tym trzęsieniu, w dużej mierze prowadzona pod nadzorem UNESCO po wpisaniu całej zatoki na listę światowego dziedzictwa, przywróciła większość fasad do stanu bliskiego oryginałowi, choć część wnętrz odbudowano na nowo, zamiast je odrestaurować.

Dobrota opowiada tę samą historię, tyle że na dłuższym odcinku. Wieś ciągnie się na około 4 km wzdłuż wybrzeża tuż na północ od Kotoru, a w szczytowym okresie podobno miała więcej zarejestrowanych kapitanów statków na mieszkańca niż niemal jakiekolwiek inne miejsce na wybrzeżu Adriatyku.

Nie ma tu jednego wielkiego placu jak w Peraście - zamiast tego domy kapitanów po prostu ciągną się wzdłuż nadmorskiej drogi jeden za drugim, w większości wciąż jako prywatne rezydencje, kilka z niewielkimi tablicami z nazwiskiem rodziny i datą wodowania. To miejsce nagradza powolny spacer lub przejażdżkę rowerową, a nie listę atrakcji do odhaczenia, i przyciąga ułamek liczby turystów odwiedzających stare miasto Kotoru, co jest częścią jego uroku.

Jeśli wolisz zobaczyć ten odcinek wybrzeża od strony wody, tak jak doświadczali go ci kapitanowie, rejs łodzią obok Perastu i dalej w ramach wycieczki

Perast i Budva wzdłuż zatoki

obejmuje ten sam obszar bez chodzenia pieszo i daje widok, który te domy miały prezentować na zewnątrz, ku morzu i nadpływającym statkom.

Bractwo, które nigdy tak naprawdę nie ustało

Co uderzyło mnie najbardziej, to fakt, że nie jest to całkowicie zamknięty rozdział. Bokeljska mornarica, morskie bractwo żeglarzy z Boki, twierdzi, że jego korzenie sięgają wielu wieków wstecz, luźno związane z tą samą kulturą żeglarską, która wydała kapitanów Perastu. Przetrwało rządy weneckie, austriackie, dwie Jugosławie i działa do dziś. Jego członkowie pojawiają się na świętach w ceremonialnych, granatowych mundurach obszytych złotym galonem, wykonując kolo, powolny, kolisty taniec z mieczami, który nie ma nic wspólnego z turystycznym folklorem, a wszystko z autentyczną, lokalną tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie w rodzinach marynarzy.

Mornaricę można zobaczyć na żywo podczas Fašinady 22 lipca, gdy łodzie okrążają Matkę Boską na Skale u wybrzeży Perastu, albo podczas Boka Night później w sezonie, gdy zatoka wypełnia się rozświetlonymi łodziami po zmroku. Żadne z tych wydarzeń nie jest inscenizowane dla turystów, choć goście są mile widziani, by patrzeć z brzegu lub z łodzi. Jeśli twój termin nie pokrywa się z żadnym z tych świąt, Muzeum Morskie w starym mieście Kotoru to miejsce, gdzie przez cały rok przechowywane są mundury mornaricy, modele statków i portrety kapitanów, i jest naturalnym miejscem, by uporządkować sobie w głowie wszystko, co zobaczyłeś w Peraście i Dobrocie.

Przed tym lub po tym, spacer po starym mieście Kotoru, przystanek w Risan przy rzymskich mozaikach lub spokojniejszy objazd przez Stoliv dopełniają obrazu zatoki, która przez parę stuleci eksportowała kapitanów, a nie tylko importowała turystów.

Na pełniejszy dzień łączący kilka z tych przystanków z przewodnikiem, który wskaże szczegóły, które inaczej łatwo przeoczyć, wycieczka taka jak

najważniejsze atrakcje Kotoru z lokalnym przewodnikiem

obejmuje stare miasto razem z Perastem, albo można zwolnić tempo, jadąc e-tuk-tukiem trasą przez

Prčanj, Tivat i wzgórze Trojica

, która mija po drodze kilka domów kapitanów w Dobrocie.

Jeśli Błękitna Grota również jest na twojej liście na tę samą podróż, warto połączyć ją z

rejsem po Zatoce Kotorskiej z wizytą w Błękitnej Grocie

, zamiast robić dwa osobne dni na łodzi.

Do docenienia tego wszystkiego nie trzeba mieć dyplomu z historii. Ale gdy już wiesz, że kapitan z wioski liczącej kilkaset osób dowodził kiedyś rosyjską flotą na Bałtyku, pałace wzdłuż Perastu i Dobroty przestają wyglądać jak zwyczajne stare kamienne budynki, a zaczynają wyglądać na to, czym naprawdę są: widoczne pozostałości po naprawdę niezwykłej morskiej karierze, która wiodła z tej wąskiej rii aż do Petersburga i z powrotem.

tours.History

Sprawdzone linki bezpośrednie do wycieczek GetYourGuide. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.