Koty Kotoru: historia, muzeum i zasady zachowania
Zwiedzanie miasta

Koty Kotoru: historia, muzeum i zasady zachowania

Quick Answer

Dlaczego w Kotorze jest tyle kotów i czy można je karmić?

Koty żyją w starym mieście Kotor od czasów weneckich, gdy trzymano je na statkach i w magazynach do zwalczania szczurów wśród składowanych towarów; populacja przetrwała dzięki łagodnemu klimatowi, ciepłemu kamieniowi i regularnemu dokarmianiu przez mieszkańców i turystów. Można je karmić, ale wyłącznie zwykłym mięsem, rybą lub kupną karmą dla kotów — nigdy chlebem, mlekiem, czekoladą ani kośćmi.

Wenecki zwyczaj, który nigdy się nie skończył

Koty z Kotoru nie są wymysłem lokalnej turystyki. Stare miasto należało przez blisko cztery wieki do morskiej sieci Republiki Weneckiej, a magazyny wzdłuż portu przechowywały zboże, liny, tkaniny i solone ryby czekające na statki. Szczury były oczywistym zagrożeniem dla tego ładunku, a koty oczywistą odpowiedzią: karmione, tolerowane i mile widziane zarówno na pokładach, jak i w magazynach. Gdy w 1797 roku skończyły się rządy weneckie, koty zostały — bo uliczki starego miasta Kotor wciąż oferowały dokładnie to, czego potrzebowały: ciepły kamień, ciasne schronienie przed wiatrem znad Zatoki Kotorskiej i ludzi zostawiających resztki jedzenia.

Zmieniła się skala zainteresowania. Miejscowa populacja kotów, kiedyś dla mieszkańców tłem codzienności, dziś dla wielu turystów jest jednym z najbardziej zapamiętanych elementów wizyty. Półki z pamiątkami zapełniają się kocimi magnesami, filiżankami do espresso i ściereczkami szybciej niż czymkolwiek nawiązującym do samej Zatoki Kotorskiej. Ta zmiana nastąpiła stopniowo w ciągu ostatnich piętnastu-dwudziestu lat, napędzana bardziej mediami społecznościowymi niż jakąkolwiek decyzją władz miasta, i dziś stoi obok murów miejskich i tłumów z wycieczkowców jako jeden ze stałych elementów spaceru po starówce.

To wszystko nie zmienia tego, czym koty naprawdę są: wolno żyjąca miejska kolonia, nieudomowiona w sensie zwierząt domowych, utrzymująca się z resztek, celowego dokarmiania i tego, co uda się zdobyć wokół targu i restauracyjnych śmietników. Warto traktować tę historię z takim samym realizmem, jak każdy inny szczegół w tym przewodniku — ciekawą, w dużej mierze prawdziwą i wartą kilku praktycznych zasad zamiast sentymentalizmu.

Gdzie naprawdę żyją kolonie

Koty widać w całym murowanym mieście, ale kilka miejsc szczególnie je skupia.

Plac Broni, główny otwarty plac za Bramą Morską z wieżą zegarową na jednym końcu, jest w ciągu dnia najbardziej ruchliwym punktem zbiórki — częściowo dlatego, że przewija się tędy najwięcej pieszych, a częściowo dlatego, że kilka pobliskich kawiarni toleruje koty siedzące pod stolikami. Targ pod gołym niebem tuż za Bramą Morską, gdzie każdego ranka stają stragany z owocami, warzywami i rybami Kotoru, przyciąga stałą populację, która nauczyła się rytmu sprzedawców; to też miejsce, gdzie widać najmniej sentymentalną stronę kolonii, bo rybne odpadki to realne źródło jedzenia, a nie okazja do zdjęcia.

Wewnątrz murów, ciasne uliczki wokół katedry św. Tryfona kryją mniejsze grupki chowające się w bramach i na parapetach, a na dziedzińcu Muzeum Morskiego żyją koty zupełnie niewzruszone stałym przepływem zwiedzających. Wyżej, na fragmentach murów miejskich, koty wygrzewają się szczególnie w chłodniejsze poranne godziny, zanim kamień zrobi się zbyt gorący, by wygodnie na nim usiąść nawet kotu.

Poza starym miastem, promenada portowa oraz ulice pobliskiej Dobroty i Prčanju mają własne, mniejsze kolonie, rzadziej fotografowane, lecz równie ugruntowane, powiązane z tą samą wenecką historią żeglugi wzdłuż tego odcinka Zatoki Kotorskiej.

Muzeum Kotów w Kotorze

Muzeum Kotów w Kotorze (Muzej mačaka), kilka kroków od Placu Broni w stronę katedry św. Tryfona, to niewielka, prywatna kolekcja, a nie duża atrakcja. Spodziewaj się jednego lub dwóch skromnych pomieszczeń z pocztówkami, rycinami, monetami, figurkami z porcelany i innymi przedmiotami z motywem kota, zbieranymi przez dekady przez prywatnego kolekcjonera, wystawionymi ze skromnym opisem. W środku nie ma żywych zwierząt; związek z ulicznymi kotami na zewnątrz jest tematyczny, nie dosłowny.

To dobry przystanek na deszczowy poranek albo krótką przerwę między katedrą a wejściem na mury, a nie osobna wycieczka — realistycznie piętnaście do dwudziestu pięciu minut w zupełności wystarczy. Wejście to niewielka opłata, gotówką lub kartą przy drzwiach; poza sezonem letnim godziny otwarcia się kurczą, więc jeśli odwiedzasz Kotor w miesiącach okołosezonowych, warto sprawdzić, czy muzeum faktycznie jest otwarte, zanim zrobisz nadkładkę drogi — podane godziny nie zawsze są dotrzymywane co do litery. Jeśli szukasz szerszego przystanku muzealnego obejmującego historię żeglugi Kotoru, Muzeum Morskie to lepszy wybór i dobrze łączy się z muzeum kotów na tej samej trasie.

Sklepy z pamiątkami i kocie motywy

Kocich pamiątek jest już wewnątrz murów tyle, że stały się osobną kategorią handlową obok bardziej ogólnych magnesów z Czarnogórą i koszulek z cyrylicą. Małe niezależne sklepiki sprzedają ręcznie malowaną ceramikę, grafiki lokalnych artystów, mydła i biżuterię w kształcie kota, obok masowo produkowanych magnesów i breloczków kierowanych do turystów z jednodniowych wycieczek statkowych. Jakość i cena różnią się wyraźnie na przestrzeni stu metrów, więc jeśli chcesz czegoś trwałego, szukaj sklepu z pracami konkretnego, podpisanego artysty, a nie ściany identycznych magnesów — różnica w cenie to zwykle jedno lub dwa euro, nie wielokrotność.

Kilka takich sklepików sprzedaje też małe saszetki porządnej karmy specjalnie po to, by turyści mogli odpowiedzialnie dokarmiać uliczne koty zamiast podawać im skórkę od pizzy — to naprawdę przydatny zakup, jeśli planujesz spędzić czas na Placu Broni albo przy targu.

Jak karmić i dotykać koty, żeby nie zrobić im krzywdy

Karmienie nie jest w Kotorze odradzane — to część tego, jak kolonia przetrwała przez wieki — ale to, czym karmisz, ma większe znaczenie niż samo karmienie.

Można podawać: zwykłą gotowaną lub surową rybę, zwykłe gotowane kurczaka lub inne mięso bez przypraw oraz każdą porządną karmę kupioną w saszetce lub puszce w sklepie czy supermarkecie.

Nigdy nie podawaj: chleba, mleka ani sera (większość dorosłych kotów nie toleruje laktozy, co powoduje realne dolegliwości trawienne), czekolady, suszonej szynki czy salami zdjętej prosto z pizzy oraz niczego z drobnymi kośćmi, które mogą się rozłupać i zranić kotu gardło lub przewód pokarmowy, zamiast bezpiecznie przejść przez organizm. Cebula i czosnek, obecne w wielu restauracyjnych resztkach, są w większych ilościach naprawdę szkodliwe dla kotów.

Co do dotykania: pozwól, by kot sam do ciebie podszedł, a nie odwrotnie. Powolna dłoń podana nisko i podrapanie pod brodą są zwykle mile widziane u kotów kręcących się przy kawiarniach i placu, bo są przyzwyczajone do ludzi. Nie bierz kota na ręce. Zostaw w spokoju każdego kota, który się cofa, karmi w pobliżu kocięta lub chowa się pod zaparkowanym samochodem — to niemal uniwersalne sygnały, że chce zostać sam, w Kotorze tak samo jak wszędzie indziej. Jeśli podróżujesz z dziećmi, warto ustalić zasadę „nie bierzemy kotów na ręce” zanim dotrzecie na plac, a nie dopiero po tym, jak czyjaś ręka już się wyciągnie — więcej o organizowaniu dnia z dziećmi znajdziesz w przewodniku rodzinnym po Kotorze.

Zdrowie, sterylizacja i kto się nimi tak naprawdę zajmuje

Kolonia nie jest zarządzanym schroniskiem. Część kotów została wysterylizowana i przebadana w ramach akcji wyłap-wykastruj-wypuść prowadzonych przez lokalnych wolontariuszy i garstkę czarnogórskich organizacji ochrony zwierząt, często finansowanych z darowizn, a nie przez miasto, ale zasięg tych działań jest częściowy i zmienny z roku na rok. Oznacza to, że populacja nie jest w pełni kontrolowana, a poszczególne koty mocno różnią się kondycją — jedne są wyraźnie dobrze odżywione i lśniące, inne chudsze, z ubytkami sierści albo śladami dawnych urazów.

Każdego napotkanego kota warto traktować jak zwierzę uliczne, a nie domowe: przyjazne i w dużej mierze nieustraszone wobec ludzi, ale niekoniecznie zaszczepione, odrobaczone czy wolne od pasożytów. Wścieklizna na tym odcinku wybrzeża Czarnogóry jest rzadka, a Kotor nie odnotował ostatnio żadnego znaczącego ogniska, ale ryzyko nie jest zerowe. Umyj ręce po każdym kontakcie z kotem, a jeśli kot ugryzie lub podrapie na tyle mocno, że przerwie skórę, oczyść ranę wodą z mydłem i zgłoś się do apteki lub przychodni w Kotorze, zamiast to bagatelizować — taka sama rozsądna ostrożność, jaką zachowałbyś wszędzie tam, gdzie żyją zwierzęta uliczne.

Jeśli chcesz zrobić coś więcej niż podać kotu saszetkę karmy na jedno popołudnie, kilka małych lokalnych schronisk i grup wolontariackich przyjmuje darowizny lub zaopatrzenie (suchą karmę, koce) zamiast gotówki dla pojedynczych kotów, a zapytanie w którejś z przyjaznych kotom kawiarni przy placu zwykle wystarczy, by dowiedzieć się gdzie.

Najlepsze pory i miejsca na zdjęcia

Koty są najbardziej aktywne i widoczne w chłodniejszych porach dnia — wczesnym rankiem, zanim przyjadą tłumy z wycieczkowców i nagrzeje się kamień, oraz ponownie wczesnym wieczorem. W środku dnia latem, zwłaszcza mniej więcej między 10:00 a 16:00, gdy stare miasto jest najbardziej zatłoczone pasażerami statków wycieczkowych, wiele kotów chowa się w zacienionych bramach i trudniej je znaleźć na otwartej przestrzeni.

Plac Broni i uliczki tuż wokół katedry św. Tryfona dają najbardziej pewne spotkania z dobrym światłem do zdjęć, bo wysokie kamienne budynki tworzą miękki, równy cień zamiast ostrego górnego słońca przez większość dnia. Targ za Bramą Morską jest bardziej żywy i mniej pozowany, przydatny, jeśli chcesz bardziej reporterskie ujęcie kotów krążących wokół straganów, a nie siedzących dekoracyjnie na parapecie. Dla osób planujących porządny spacer fotograficzny po mieście, połączenie kocich kolonii z cichszymi zakątkami opisanymi w przewodniku po spacerze po starym mieście pozwala uniknąć powtarzania tych samych trzech uliczek, które fotografuje już każdy turysta z wycieczkowca.

Jak wpasować to w wizytę na starówce

Nic z tego nie wymaga osobnego bloku czasu. Koty są wpisane w te same ulice, którymi i tak przejdziesz podczas pierwszego spaceru po starym mieście, a muzeum dokłada najwyżej dwadzieścia minut. Rozsądny plan na jeden poranek:

PrzystanekOk. czasUwagi
Plac Broni15–20 minNajlepsze ogólne obserwowanie kotów, kawiarnie w pobliżu
Okolice katedry św. Tryfona20–30 minZwiedzanie katedry plus koty w uliczkach
Muzeum Kotów w Kotorze15–25 minSprawdź godziny otwarcia poza sezonem
Targ za Bramą Morską10–15 minTylko rano, zamyka się wczesnym popołudniem
Dziedziniec Muzeum Morskiego20–30 minKoty na miejscu plus solidny przystanek historyczny

Dla szerszego spojrzenia na miasto poza kotami, wycieczka z przewodnikiem obejmuje układ ulic, mury i katedrę za jednym razem —

wycieczka z przewodnikiem po starym mieście Kotor

to praktyczny sposób na zorientowanie się przy pierwszej wizycie, a

wspólny bilet wstępu do muzeów

obejmuje kilka małych muzeów miasta, w niektórych wariantach także muzeum kotów, bez kupowania każdego biletu osobno przy drzwiach.

Jeśli zależy ci na historii kryjącej się za ulicami, a nie tylko na najważniejszych punktach,

prywatna półdniowa wycieczka z archeologiem

wykracza daleko poza koty, w głąb warstw rzymskiego, weneckiego i austro-węgierskiego Kotoru pod nimi.

Poza samym starym miastem, kocie kolonie Dobroty wzdłuż nabrzeżnej promenady stanowią spokojniejsze uzupełnienie dłuższego spaceru wybrzeżem, a podróżujący planujący szerszą pętlę wokół zatoki czasem łączą kotowy spacer po Kotorze z dniem poświęconym starówce Budvy w ramach tej samej podróży — zobacz wycieczkę Kotor-Budva, by dowiedzieć się, jak zwykle wygląda takie połączenie, albo zarezerwuj

wycieczkę z przewodnikiem do Kotoru i Budvy

bezpośrednio, jeśli chcesz zwiedzić oba miasta z jednym przewodnikiem w ciągu jednego dnia.

Cokolwiek jeszcze jest w twoim planie podróży — wejście na twierdzę San Giovanni, rejs do Matki Boskiej na Skale czy dłuższa wycieczka w stronę Perastu — koty nie wymagają wpisywania w harmonogram. Po prostu tam są, na tych samych murach i placach, które i tak będziesz przemierzać, a jedyne prawdziwe planowanie to zabranie ze sobą małej saszetki porządnej karmy, jeśli chcesz nakarmić kota, i wiedza, w którą uliczkę przy targu Bramy Morskiej zajrzeć najpierw z samego rana.

Zwiedzanie miasta na GetYourGuide

Sprawdzone linki bezpośrednie do wycieczek GetYourGuide. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.