Pršut z Njeguš i wiatr, który go suszy
Dlaczego ta wędzona szynka nie mogłaby powstać nigdzie indziej na tym wybrzeżu
Kiedy pierwszy raz stanąłem w wędzarni w Njeguszach, to wiatr zauważyłem przed zapachem. Wpadał przez szczeliny w kamiennych ścianach krótkimi, zimnymi podmuchami, mimo że dwadzieścia minut wcześniej, na wybrzeżu w dole, panował ciepły poranek. Ten wiatr to cała historia pršutu z Njeguš i to właśnie dlatego nikomu nie udało się przekonująco podrobić go nigdzie indziej w Czarnogórze.
Njegusze leżą na wysokości około 900 metrów na zboczach Lovćenu, do których dojeżdża się z Kotoru starą drogą z jej mniej więcej 25 zakrętami – tą samą, o której pisałem osobno, bo zasługuje na własne ostrzeżenie dotyczące jazdy nią. Sama wioska jest niewielka, garść kamiennych domów i kilka czynnych wędzarni przy drodze do Cetinje. To, co czyni to miejsce przydatnym do wędzenia mięsa, to nie sama wysokość, lecz konkretne połączenie wysokości, ekspozycji i lokalnej odmiany wiatru bura, który spływa z góry, zimny i suchy, i przez niemal cały czas przewiewa wędzarnie.
Pršut potrzebuje dwóch rzeczy, by prawidłowo dojrzeć: długiego, powolnego i równomiernego procesu suszenia oraz na tyle silnego przewiewu, by mięso nie zepsuło się, zanim wyschnie. Na wybrzeżu powietrze znad Zatoki Kotorskiej jest przez większą część roku wilgotne, słone i ciepłe, co dobrze służy rybom, ale źle udzie wieprzowej wieszanej na wiele miesięcy. W Njeguszach powietrze jest rzadsze, zimniejsze i suchsze, i niemal nigdy nie zamiera. To pełny argument terroir i w przeciwieństwie do niektórych regionalnych legend kulinarnych, ten sprawdza się, kiedy naprawdę staniesz w tym pomieszczeniu i poczujesz przeciąg.
Jak wygląda prawdziwa wędzarnia
Miejsce, które odwiedziłem, w żaden zorganizowany sposób nie było przygotowane na turystów. To rodzinny zakład, kamienna przybudówka przy domu tuż przy głównej drodze, z paleniskiem na jednym końcu utrzymywanym raczej w żarze niż w płomieniach, palącym niemal wyłącznie drewnem bukowym. Buk daje łagodniejszy, słodszy dym niż dąb czy sosna, i to właśnie odróżnia smak pršutu z Njeguš od wędzonych szynek gdzie indziej na Bałkanach, gdzie używa się dowolnego dostępnego lokalnie drewna.
Udźce wiszą na drewnianych belkach na różnych etapach dojrzewania – niektóre blade, zaledwie kilkutygodniowe, inne ciemnoczerwonobrązowe i wyraźnie bliskie roku. Rodzina najpierw soli mięso, przez mniej więcej dwa do trzech tygodni, następnie wiesza je do suszenia i wędzenia, przenosząc między chłodniejszym tyłem wędzarni a bliższym ogniem miejscem, w zależności od pory roku i pogody danego tygodnia. Nie ma tu termostatu ani ustalonego harmonogramu.
Osoba prowadząca wędzarnię, mieszanką angielskiego i gestów, powiedziała mi, że uczy się czytać mięso, a nie kalendarz, i że mokra wiosna potrafi opóźnić cały proces o tygodnie. Dojrzewanie trwa zwykle od kilku miesięcy do około roku w przypadku lepszych sztuk, choć dokładny czas ocenia się dotykiem i zapachem, a nie żadną stałą liczbą, którą mógłbym tu podać jako pewnik.
Nic w tym procesie nie dzieje się szybko i nic z tego nie odbywa się nigdzie poza tym jednym zboczem góry. Widziałem na wybrzeżu w sklepach pršut sprzedawany jako „w stylu Njeguš”, niemal na pewno dojrzewający gdzie indziej i doprawiony aromatem dymnym, i choć nie potrafię udowodnić pochodzenia żadnej konkretnej paczki, zwykle zdradza to tekstura: jest miększa, wilgotniejsza, mniej zwarta niż w przypadku prawdziwego produktu, bez głęboko czerwonego koloru przechodzącego równomiernie przez całe mięso.
Jak wypada w porównaniu z prosciutto i jamón
Nie sądzę, by miało wiele sensu twierdzenie, że pršut z Njeguš jest po prostu „tak samo dobry” jak szynka z Parmy czy jamón ibérico, bo to tak naprawdę nie jest ten sam produkt. Prosciutto di Parma i San Daniele suszy się wyłącznie na powietrzu, bez żadnego wędzenia, a jamón ibérico i serrano również nie są wędzone, co po części tłumaczy, dlaczego w najlepszym wydaniu smakują tak czysto i niemal słodko.
Pršut z Njeguš, suszony na wietrze i wędzony na buku, jest od samego początku bardziej dymnym, słonszym, bardziej surowym w charakterze produktem. Jeśli oczekujesz czarnogórskiego zamiennika jamón, możesz się rozczarować. Jeśli oczekujesz autentycznie odrębnej wędzonej wędliny, bliższej duchem niektórym wędzonym szynkom z Europy Środkowej, ale z własnym górskim charakterem, to broni się sama.
Tam, gdzie przegrywa, uczciwie mówiąc, to konsekwencja. Wielcy włoscy i hiszpańscy producenci działają na skalę i przy nadzorze regulacyjnym, które wygładzają różnice między partiami. W Njeguszach jakość wciąż mocno zależy od tego, która rodzina wyprodukowała daną szynkę, jak duże ma doświadczenie i jaka była pogoda danego roku. Dobrze wykonana sztuka od uznanego producenta jest naprawdę wyśmienita. Pośpiesznie zrobiona lub źle przechowywana może być sucha i przesolona.
Ile to naprawdę kosztuje i jak uniknąć podróbki
Ceny nie są nigdzie ujęte w żadnym oficjalnym cenniku krajowym, więc traktuj to jako orientacyjny przedział, a nie sztywną liczbę. Kupując całą szynkę bezpośrednio w wędzarni w Njeguszach lub okolicy, spodziewaj się ceny w okolicach 28 do 35 euro za kilogram, ze starszymi, dłużej dojrzewającymi sztukami czasem droższymi. Wędzony ser od tych samych producentów zwykle kosztuje nieco mniej za kilogram.
Na wybrzeżu, w restauracjach w Kotorze czy Budvie, zwykle zobaczysz go jako pokrojoną przystawkę, a nie sprzedawany na kilogramy, a po przeliczeniu efektywnej ceny za kilogram z wielkości porcji niemal zawsze wychodzi to znacznie drożej niż cena gospodarska, co jest normalną restauracyjną marżą. Liczba, która powinna wzbudzić podejrzenia, jest odwrotna: stragan czy sklep na wybrzeżu sprzedający „autentyczny pršut z Njeguš” wyraźnie taniej niż cena gospodarska za całą szynkę nie sprzedaje tego, co obiecuje. Prawdziwy pršut powstaje wolno, na małą skalę, i nie tanieje w miarę oddalania się od góry.
Jeśli chcesz kupić oryginał i i tak jedziesz w stronę Lovćenu lub Mauzoleum Njegoša, zatrzymaj się w samej wiosce zamiast kupować w nadmorskim sklepie z pamiątkami. Przewodnik po wiosce Njegusze oraz dedykowany przewodnik po pršucie i serze omawiają szczegółowo, którzy rodzinni producenci są przygotowani na sprzedaż bezpośrednio odwiedzającym, ponieważ to zmienia się z roku na rok i nie jest czymś, co chciałbym tu na stałe utrwalać w tekście.
Większość osób odwiedza to miejsce jako część dłuższego dnia, a nie osobnej wyprawy, wpasowując je w trasę do Cetinje lub szerszą pętlę. Wiele spośród
wycieczek z przewodnikiem po najważniejszych atrakcjach Czarnogóry z Kotoru
prowadzi starą drogą przez Njegusze w drodze do Cetinje, co jest rozsądnym sposobem, by to zobaczyć bez samodzielnej jazdy zakrętami.
Jeśli wolisz zostać bliżej zatoki i zostawić Njegusze na inny dzień,
wycieczka po najważniejszych atrakcjach Kotoru, Perastu i Budvy
obejmuje zamiast tego wybrzeże, a
wycieczka e-tuktukiem do Prčanju, Tivatu i wzgórza Trojica
to wolniejszy, bardziej lokalny sposób na spędzenie pół dnia wokół zatoki, jeśli górska droga nie jest dla ciebie.
Z powrotem na poziomie morza, do talerza pršutu warto dobrać kieliszek Vranaca lub niewielki kieliszek rakii, o obu piszę osobno, i broni się przy nim wszystko inne z menu kotorskiej restauracji, łącznie z lokalnymi ostrygami i owocami morza. Ostatecznie jest to produkt górski, który trafia na nadmorski stół, i właśnie ten kontrast sprawia, że warto pojechać w góry i zobaczyć, skąd naprawdę pochodzi.
Wycieczki kulinarne po Kotorze na GetYourGuide
Sprawdzone linki bezpośrednie do wycieczek GetYourGuide. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


